Aktualności

Rowerowy mistrz z Kleszczowa

Rowerowy mistrz z Kleszczowa

Dawid Migas, 18-letni mieszkaniec Kleszczowa (gm. Rudziniec) zdobył złoty i srebrny medal na Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym w jeździe na czas dwójek i drużyn, które odbyły się 29 września i 1 października w Godzieszach Wielkich. To kolejne sukcesy tego młodego kolarza.

W naszym powiecie wielu jest młodych i zdolnych mieszkańców. Bardzo pomocni w uzyskiwaniu informacji o ich sukcesach są sołtysi, którzy najlepiej znają swoje lokalne społeczności i chętnie je promują. O niezwykle utalentowanym kolarzu Dawidzie Migasie poinformowała sołtys Kleszczowa,  Helena Derner.

Dawid swoją przygodę z kolarstwem rozpoczął we wrześniu 2013 r., kiedy pierwszy raz wystartował podczas zawodów na Bike Maraton we Wrocławiu.

- Od małego uwielbiałem jeździć na rowerze, ale fascynowały mnie również inne dyscypliny sportowe. Dlatego kolarstwo, szczególnie w tym okresie, nie było moim priorytetem i nie wiązałem ewentualnej kariery sportowej z rowerem. Wszystko zaczęło się od, w sumie przypadkowego i nieplanowanego, wyjazdu z mamą i ze znajomymi na Bike Maraton do Wrocławia. Nie miałem roweru MTB, na którym mógłbym przejechać wyścig, wiec sprzęt pożyczyłem od wujka. Startowałem na najkrótszym, 23-kilometrowym dystansie. To był mój pierwszy start w zawodach. Start ten zapamiętam do końca życia również ze względu na nieoczekiwane i zaskakujące przeżycia na trasie – wspomina swoje początki Dawid.

- Po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni prawie cały wyścig pokonałem jadąc po dziurach, podjazdach i szalonych zjazdach, w pozycji stojącej, ani razu nie siadając na siodełku, którego w pewnym momencie „zabrakło”. Po starcie wszystko szło gładko, na 4 kilometrze siodełko „zrezygnowało” z dalszej jazdy, odkręciło się i spadło na ziemię. Pozbierałem części (przecież rower w komplecie musiałem oddać wujkowi), włożyłem do kieszonki w koszulce i ruszyłem dalej. Było to ekstremalne i dosyć męczące doświadczenie – 19 km szybkiej jazdy po dziurach i w urozmaiconym terenie jak na steperze, na szczęście kierownica była sprawna do końca wyścigu. Dojechałem wymęczony, ale i przeszczęśliwy, że wyścig ukończyłem, a w dodatku przyjechałem dużo szybciej od wielu kolegów, którzy ruszali razem ze mną. To po tym nietypowym doświadczeniu po raz pierwszy pomyślałem o kolarstwie, jako właśnie tej dyscyplinie, z którą chcę związać moją sportową przyszłość.

Jak podkreśla młody zawodnik, zamiłowanie do czynnego uprawiania sportu zawdzięcza swojej mamie. To ona zauważyła też jego fascynację rowerem. - Mama bardzo szybko nawiązała kontakt z trenerem Grupy Kolarskiej Gliwice Andrzejem Nowakiem. Trener dał mi szansę i zaproponował, abym pokazał co potrafię na zawodach dla młodzików w Gliwicach. Tam po raz pierwszy wsiadłem na typowy rower kolarski. Rower był szybki, ja ambitny więc moja jazda na czas zakończyła się szlifami, takim pasowaniem na kolarza. W ostry zakręt wjechałem na pełnej szybkości bez hamulców, uderzyłem w krawężnik, przejechałem - już bez roweru - przez szerokość chodnika i wylądowałem pod niewielką brzózką. Ten wyczyn pozostał w pamięciach wszystkich obserwatorów na długo, a ja zyskałem pierwszą ksywkę i prawdziwe szlify kolarskie. Trener zapytał czy mam dość, czy jadę dalej. Odpowiedź mogła być tylko jedna i tak praktycznie (z wielkim hukiem) rozpocząłem przygodę z tym sportem. Przekonałem się, że problemy i utrudnienia (jak np. brak siodełka) tylko mnie mobilizują. Lubię wyzwania, ciężką pracę i nie poddaję się łatwo – dodaje Dawid.

Co warte podkreślenia, kolarstwo nie jest jego jedyną pasją. Dawid przez dwa lata równocześnie z kolarstwem rozwijał swoje zainteresowania muzyczne - uczęszczał do szkoły muzycznej, gdzie grał na puzonie. Po ukończeniu I stopnia szkoły muzycznej musiał zdecydować, któremu zajęciu w pełni się poświęcić, bo ciężko było już pogodzić czasowo te dwie pasje. Jak podkreśla, choć wybrał kolarstwo, nie rezygnuje całkowicie z muzyki, chce w przyszłości ukończyć szkołę muzyczną w Gliwicach.

Zainteresowania Dawida na przestrzeni lat zmieniały, zafascynowało go kolarstwo szosowe i torowe i w tym zaczął się specjalizować. - Pierwsze małe sukcesy pojawiły się po roku treningów. Dużo zawdzięczam również Benedyktowi Kocotowi (naszemu mistrzowi z toru kolarskiego). W tym czasie prowadził on ze mną indywidualne treningi, które trwały rok.  Po dwóch latach zmieniłem klub, przyczyn było wiele, przede wszystkim chciałem się rozwijać kolarsko. Będąc w Brzegu, gdzie moim trenerem był Franciszek Moszumański, wygrałem Wyścig Punktowy w „Grand Prix Polski” na torze w międzynarodowej obsadzie oraz zdobyłem pierwszy tytuł rangi krajowej – wicemistrzostwo Polski w Kryteriach Ulicznych. Od listopada 2016 roku jestem zawodnikiem w TKK „Pacific” Nestle Fitness Toruń. Moim obecnym trenerem jest Marian Krych. Aktualnie jestem drugorocznym Juniorem (U19) – dodaje.

Dawid w tym roku osiągnął wiele znaczących sukcesów. W czerwcu zdobył wicemistrzostwo Polski ze Startu Wspólnego w Krokowej na dystansie 143 km. 22 lipca na Kryterium Ulicznym w Tychach zajął 2 miejsce. Dzień później na Kryterium Ulicznym im. Kazimierza Gazdy w Pszczynie wywalczył 1 miejsce. 5 sierpnia wystartował w Międzynarodowym Kryterium w Grucznie, gdzie zajął 1 miejsce. Zaś 6 sierpnia wziął udział w Finale Kryteriów im. Stanisława Królaka w Warszawie, gdzie zwyciężył i w tym wyścigu, jak i w całej serii Mistrzostw Polski w Kryterium Ulicznym 2017. Kryterium uliczne to rodzaj wyścigu kolarskiego rozgrywanego na ulicach miasta, na względnie krótkim dystansie. W tegorocznych Mistrzostwach Polski w Kryterium Ulicznym rozegranych zostało 12 wyścigów. Inauguracja odbyła się 2 kwietnia w Żaganiu, a finał miał miejsce 6 sierpnia w Warszawie. Początek jesieni przyniósł mu kolejne medale – na Mistrzostwach Polski w jeździe dwójek i drużyn na czas. W duecie z Piotrem Klimkowskim zdobył srebrny medal, zaś z juniorską drużyną „Pacificu” w składzie: Dawid Migas, Piotr Klimkowski, Adrian Marzec oraz Dawid Wojtowicz wywalczył mistrzostwo Polski w jeździe drużynowej na czas.

Trzymamy kciuki za jego dalsze sportowe sukcesy!